Poznaj całkiem ludzkie potrzeby oplątwy, a przygarniesz tę egzotyczną roślinę bez stresu

[REKLAMA]

Mówisz, że nie chcesz wziąć pod opiekę oplątwy, bo się nie znasz na roślinach egzotycznych. Boisz się, że nie dasz jej tego, czego potrzebuje. Martwisz się, że nie sprostasz jej wygórowanym wymaganiom. Wiesz co? Twój strach ma większe oczy niż najmniejsze potrzeby oplątwy. Bo tak naprawdę te potrzeby są jak te nasze – ludzkie, w dodatku najprostsze i najtańsze.

Oplątwy to rośliny – prawie jak ludzie

Oplątwy, inaczej mówiąc tillandsie, są wyjątkowo urodziwymi roślinami egzotycznymi. Ich rodzajów, kształtów i kolorów jest zatrzęsienie. Zachwyt wzbudzają nie tylko ich barwne, urocze kwiaty, ale często same liście obsypane srebrnymi trichomami. Z powodu tych walorów oplątwy trzymają część osób na dystans.

Pojawiają się bowiem obawy:

  • Czy umiem dbać o coś tak egzotycznego?

  • Czy te wyjątkowe cechy wymagają szczególnej troski?

  • Czy ośmielę się spróbować?

Poznaj bliżej potrzeby oplątwy. Przy lepszym rozeznaniu okazuje się, że choć tillandsia wygląda po królewsku, jej wymagania, żeby żyć, są całkiem zwyczajne – właściwie bardzo podobne do tych, jakie ma człowiek.

  1. Wszyscy muszą pić – pierwsze podobieństwo: woda

Pijesz wodę? Pewnie tak, bo bez niej zginąłbyś najpóźniej po 7 dniach. To logiczne, skoro człowiek zbudowany jest w 60–70% właśnie z wody. Możesz co prawda próbować funkcjonować na kawie, herbacie i sokach – i nawet się da – tyle że w końcu nerki, wątroba i inne narządy w ciele się zbuntują.

Woda to podstawa.

Dla oplątwy też.

Jeśli dostarczasz wody sobie, to oplątwie również dasz radę. Zmodyfikujesz jedynie sposób podawania. Oplątwie nie wlewasz nic do gardła. Po prostu fundujesz jej delikatne prysznice co 2–3 dni (spryskiwaczem) lub zanurzasz ją w kąpieli na 20–30 minut raz w tygodniu.

Ty do picia wody masz, posługując się językiem biologii, otwór gębowy z przełykiem. Oplątwa natomiast dysponuje rozmieszczonymi na całej długości liści trichomami. To takie jakby małe miseczki, które się otwierają i zamykają, aby wchłaniać i zatrzymywać wilgoć. To właśnie one odpowiadają za to, że oplątwy wyglądają, jakby były pokryte srebrnym meszkiem albo pluszem. Do tego są miękkie i bardzo przyjemne w dotyku.

  1. Darmowe źródło światła – drugie podobieństwo: słońce

Na szczęście za słońce nikt nam nie każe płacić. Możemy korzystać do woli. Człowiek nie może żyć bez tej najważniejszej dla planety gwiazdy. A przynajmniej nie może żyć w zdrowiu. Choćby ze względu na witaminę D, która wytwarza się właśnie pod wpływem słońca. Bez odpowiedniej dawki tej witaminy zdrowie się sypie, odporność spada, o energii nie wspominając.

Oplątwa potrzebuje słońca tak jak Ty.

Oplątwy uwielbiają życiodajne słońce. Pławią się w ciepłych promieniach, korzystają z nich, by przyozdobić się w barwy, a potem w kwiaty. Umiar jest im potrzebny, bo jak ludzie – mogą się poparzyć, ale to zdecydowanie światłolubne rośliny.

Jeśli więc nie mieszkasz w komórce pod schodami ani w piwnicy, tylko w lokalu (nieważne czy dużym, czy małym) z oknami, gdzie jest dostatecznie jasno, oplątwy sobie poradzą. Jeśli chcesz je trzymać na oknie, do którego słońce przez większość dnia usilnie się wpycha, daj osłonkę w postaci lekkiej firanki. Będzie jasno, ale nie paląco.

To, co słońce wyprawia z oplątwami, to niemal czary, a na pewno spektakl natury:

  • zmieniający się kolor liści przed kwitnieniem,

  • wyginanie się liści w różne strony i tworzenie kształtów na miarę kosmicznych stworków,

  • pojawianie się kwiatów o barwach intensywnych, często jaskrawych.

Wielu amatorów oplątw bawi się tym słonecznym działaniem, sprawdzając, w jakim miejscu oplątwa korzysta ze światła w najefektowniejszy sposób.

Jest woda i słońce – to zobacz jeszcze trzeci niezbędny, równie tani i bezproblemowy, element w hodowli oplątw.

  1. Wdech i wydech – trzecie podobieństwo: powietrze

Rekord świata w wytrzymaniu bez oddechu to niecałe 25 minut. Rekord rekordem, a przeciętny człowiek po minucie wstrzymywania oddechu zaczyna odczuwać dyskomfort i natychmiast walczy o kolejny wdech. Jeśli mu się nie udaje, traci przytomność.

Oplątwy jako rośliny nie mają płuc, ale to nie znaczy, że nie potrzebują powietrza. Na szczęście bardzo łatwo im to zapewnić. Nawet znacznie łatwiej niż tradycyjnym roślinom – wystarczy, że ich nie posadzisz w ziemi, nie zagłębisz w ciasnym naczyniu.

Pozostaw im swobodę „oddychania”, czyli cyrkulację powietrza. Bo one bardzo nie lubią gromadzenia się wody tam, gdzie leżą. Gdy woda nie może z powietrzem odparować, wtedy gniją. Dlatego zwykłe podlewanie odpada w ich przypadku.

To, czego im na pewno masz nie robić: nie „duś” im bulw – niech sobie leżą beztrosko na kamieniach, podstawce, stojaczku i oddychają całymi swoimi liściastymi ciałkami.

Aranżacyjna zabawa

Niesadzenie w ziemi to jedno z tych wymagań oplątw, które zmienia się w ogromną zaletę. Kochają ją zwłaszcza ci, co tworzą aranżacje. Bo cóż to za problem położyć roślinę, gdzie się tylko chce! Na ozdobnych kamieniach, na półce obok książek czy pamiątek, na stojakach z drewna czy metalu.

Możliwości jest tyle, ilu ludzi chcących się tym bawić. Tę zaletę oplątw wykorzystują na całym świecie dekoratorzy sal weselnych czy konferencyjnych, a także panny młode – bukiet z oplątwy robi wrażenie.

Weź oplątwę – zacznij, wypróbuj i zdecyduj

Ile razy „zdechła” Ci paprotka? Ile razy zgnił Ci kaktus, padł storczyk? Z oplątwami też tak może być – to w końcu rośliny, czasem umierają. Ale na pewno nie jest tak, że musisz je otoczyć parasolem ochronnym, wyposażyć się w arsenał środków pielęgnujących, a potem chuchać i dmuchać.

Nie.

Potrzeby oplątwy leżą w kategorii „do ogarnięcia dla przeciętnego człowieka”. Zacząć możesz od małej, najtańszej tillandsii, a potem… no cóż, raczej na jednej się nie skończy.

Po więcej tropikalnych inspiracji zapraszamy na tropicalgarden.pl

Odpowiedź